Jak już się domyślacie po samym tytule dziś wraz z Diego wyszliśmy na pierwszy spacer :)
Pełen radości, czarny psiak na swojej czerwonej smyczy bacznie
obserwował świat już od pierwszego kroku na nowym "podłożu" ( na
chodniku oczywiście ;). Ku mojemu zdziwieniu Diego ani nie gryzł smyczy,
ani na niej nie ciągnął.. Mimo dość pochmurnej pogody biegaliśmy,
wykonywaliśmy komendy, spacerowaliśmy. Oczywiście Diego musiał coś
zrobić, tym razem stanęło na tym, że wpadł w kałuże.. :/ Był prawie cały
przemoczony ( na szczęście było dość ciepło ), ale to i tak nie
powstrzymało go aby dalej zwiedzać świat :D Po drodze spotkał kilka
piesków ( nie dawno zauważyłam, że Diego jest baardzo towarzyski i do
każdego psa jest pozytywnie nastawiony ). Po ok. 40 minutach spaceru
zaczęliśmy wracać do domu. Diego był bardzo szczęśliwy, ogon mu merdać
nie przestawał ! Po powrocie do domu, Diego zjadł swoje jedzonko, pospał
trochę a gdy się obudził zaczęliśmy ćwiczyć komendy :) I tak prawie
nastał koniec dnia .. Jako, że mamy wolne śpimy
sobie "troszkę" dłużej i leniuchujemy w domku.
niedziela, 5 stycznia 2014
czwartek, 2 stycznia 2014
Nowe doświadczenia - weterynarz ..
Więc dziś udaliśmy się z naszym Diego do weterynarza. Aby piesek sobie trochę popatrzył na świat, otoczenie itd...- postanowiliśmy pojechać tramwajem. Dla Diego była to wielka przygoda. Czarny maluch siedział na moich kolanach, uważnie patrząc co dzieje się za szybą. Dotarliśmy ... - weszliśmy do lecznicy, Diego przestraszony szczekaniem innych psów, przekonał się, że istnieje też inny świat poza domem i nie zawsze jest bezpieczny. Jeden dość agresywny pies ( bodajże sznaucer olbrzym ) był baaardzo wrogo nastawiony do Diego.Zaczął strasznie szczekać, warczeć ale Diego się tak łatwo nie poddał - i w tym momencie maluch pierwszy raz odważnie szczeknął. - Wszyscy byli bardzo zdziwieni, jaki głos mieści się w takim maluchu. "Przecież to taki malutki szczeniak ,ale jaki odważny !!" - mówili ludzie w poczekalni. Po chwili już byliśmy w gabinecie , założyliśmy książeczkę zdrowia , Diego został zwarzony, przebadany i dostał tabletkę na odrobaczenie. W czasie oględzin małego weterynarz stwierdził, że trzeba obciąć mu pazurki.. W tym momencie zaczęła się panika .. :/ Diego się wyrywał, piszczał ... Ale już po chwili było po wszystkim ;) Wróciliśmy do domu, Diego poszedł spać a gdy wstał zaczęliśmy naukę komend. Powtarzaliśmy komendy, które już znamy :
-Siad,
-Touch it,
-Obrót.
I później zaczęłam uczyć Diego komendy "waruj". Szybko załapał o co chodzi i już po 10 minutach mieliśmy za sobą kolejny "mały" sukces :)
-Siad,
-Touch it,
-Obrót.
I później zaczęłam uczyć Diego komendy "waruj". Szybko załapał o co chodzi i już po 10 minutach mieliśmy za sobą kolejny "mały" sukces :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
